RSS

Czy istnieją syreny morskie

Wyświetlono wiadomości znalezione dla frazy: Czy istnieją syreny morskie






Temat: Dr Linda Denman
Dr Linda Denman – biolog morski. Lewis, próbując zbadać naukowo przypadłość swoich przyjaciółek, bada próbkę ich DNA w jej laboratorium i zapomina ukryć wyniki, przez co doktor Denman odkrywa istnienie syren. W dwóch ostatnich odcinkach pierwszej serii udaje jej sie odkryć tożsamość syren i złapać je. Dziewczyny uciekają i aby uwolnić się od doktor Denman, na jej oczach rezygnują ze swoich mocy (tylko na 12 godzin). Nie spotkamy jej w drugiej serii.
Źródło: WIKIPEDIA






Temat: syreni spiew
żeglarzu baczny miej swój wzrok
w morskiej toni czeka śmierć
słodki zew przyzywa Cię
syreni śpiew

kusi słodką namiętnością
błogością mami senne oczy
lecz karą jest za grzech

wydmie wicher swoje żagle
wzbudzi sztorm zatopi okręt
ockniesz się na dnie

bałwanów porzuć szkwał
kurs wytycz nowy
wracaj do przystani
cumy żuć na brzeg

żeglarzu baczny miej wzrok
nie zgub drogi
syreny nie istnieją
to tylko samotność serca tak zawodzi





Temat: Znajomi i krewni Zoppotera.

Naprawde, nie mozemy sobie darować?
No jak widzisz nie. Tylko dlaczego Ty wciąż do mnie kierujesz pretensje? Skąd w ogóle przyszły Ci do głowy te bzdury żydowsko-masońskie? Mam powody nie chcieć widzieć na moich rajdach osób, które mnie oskarżają po imprezie publicznie o fałszowanie wyników, albo wylewają na mnie pomyje na obcym portalu (nie masońskim, tylko Syrena-Nekla, jeśliś ciekaw). Mam powody liczyć na docenienie mojego trudu zwłaszcza przez tych, którzy sami niczego nie zorganizowali, zamiast pouczeń. Jeśli rzeczywiście jesteś ciekawy o kim i o czym mowa, to zajrzyj do archiwum niniejszego forum: http://morski.org.pl/foru...er=asc&start=45 i na ów portal klubu Syrena-Nekla, tekst o rajdzie w Mogilnie 2007, autorstwa nieuszanowanego przeze mnie Tomka K. Nigdy nie zostałem ani przeproszony ani nawet poproszony o rozmowę wyjaśniającą przez obydwu panów.

Skoro ktoś ma prawo mnie oczerniać albo obrażać, to ja mam prawo się przed tym bronić i przypominać ogółowi o prawdziwym obliczu takich ludzi, mam prawo do ich nieszanowania. Mam prawo nie chcieć takich osób na moich imprezach. Nie ma to nic wspólnego z Twoimi insynuacjami o krewnych i znajomych a także z dość idiotycznymi skojarzeniami politycznymi. Istnieje po prostu kilka osób, które nie są warte moich starań, to wszystko.

O co Ci właściwie chodzi? Nie ma to z Tobą żadnego związku.



Temat: Eldarzy
Elfie "szczepy"
(zwane też "plemionami")

Właściwie nie można powiedzieć, że takowy podział istnieje. Rzeczywiście, Aigirowie ("biali Eldarzy") są szczuplejsi, zaś Galadowie ("leśni Eldarzy") są bardziej "przypakowani" (no wiecie, polują, biegają po lesie, itd.). Nieco jeszcze inaczej będą zbudowani Eirenowie (ci od morza, żeglarstwa, itd.). Ci dużo pływają (i nieprawdą jest, że notorycznie chędożą syreny), więc jakoś na ich fizjonomii musiało się to odbić. Są też różnice obyczajowe, ale to wszystko za mało, by mówić, że istnieją jakieś "eldarskie plemiona". Przede wszystkim, człowiek nigdy nie pozna, na pierwszy rzut oka, czy Eldar, którego właśnie spotkał jest Aigirem czy Eirenem. Tzw. podziały wśród Eldarów wynikają z tradycji - "jestem Aigirem" znaczy zajmuję się magią, "jestem Galadem" - żyję w lesie, "jestem Eirenem" - żegluję, kocham morza, etc.



Temat: Parada 11 Listopada 2004 - W końcu nie wiem...
1. Jako że na forum jeszcze nic nie ma o szczegółach parady – zamieszczam informacje z Dziennika Bałtyckiego z 7.XI. Uprzedzam, że nie uważam danych z tej gazety za pewne i absolutnie wiarygodne.
Początek – 10.30. Trasa – z Targu Rybnego pod pomnik Sobieskiego ulicami: Podwale Staromiejskie, Stolarska, Heweliusza, Korzenna, Kowalska, Targ Drzewny.
Wg tego samego źródła ma być „ponad setka pojazdów". Skąd takie dane?
2. Nie podziewałem się, że sugestia związana z właścicielami Syren wywoła małą burzę.
3. Czy nie było by pożyteczne, gdyby oznaczyć samochody – tak, aby było wiadomo, że są z Automobilklubu Morskiego? Choćby kartką A4 za szybą z napisem „Automobilklub Morski”, nazwą samochodu i rokiem produkcji. Przynajmniej nie będzie niespodzianek z rozpoznawaniem pojazdów – no i osoby będące na paradzie (w tym organizatorzy) będą wiedziały, że coś takiego jak Automobilklub istnieje. Pracochłonne to nie jest.



Temat: Syreny
co innego nie wierzyc, a co innego upierac sie ze cos nie istnieje.
ludzie wielokrotnie badali oceany, morza etc. nic nie znalezli. poza tym syreny byly w mitach greckich, bajkach etc. dla mnie to jest po prostu przereklamowane. uwazam, ze jak cos jest w kreskowkach itp, to nie ma tego w realnym swiecie. o.



Temat: Bielon & Sekal [FR] Piętnastu chłopców na umrzyka skrzyn
Elisa

Kapłanka szybko wbiegła po schodach, zanim jednak udało jej się rozeznać w sytuacji, statkiem zakołysało gwałtowie i kobieta upadła do tyłu, uderzając sie boleśnie w głowę. Wyrażenie "zobaczyć wszystkie gwiazdy" stało sie dla niej nagle namacalnie oczywiste.

Podniosła się i ponownie, tym razem wchodząc na schody zdecydowanie ostrożniej, udała się na pokład.
Weszła w momencie gdy jedna z macek olbrzymiego potwora morskiego wciągała Verela w odmęty morskie.
Nie zdążyła nawet krzyknąć, wiedziała że praktycznie nie istnieje szansa na uratowanie jego życie, mogła się jednak wstawić za jego duszą, za którą czuła się osobiście odpowiedzialna. Upadła na kolana i trzymając się poręczy, by nie wypaść przy kolejnym przechyle statku, zaniosła do boga żarliwe modlitwy za Verela i wszystkich, którzy zgineli dotychczas z ręki krakena. Modliła się też o ocalenie pozostałych członków załogi i pasażerów "Syreny Firro".



Temat: Nasze wiersze.
• Żywioł •

Złociste słońce
Budzi mnie każdego ranka
Daje powietrze do życia
Lecz odbiera do niego ochotę
Nie dając miłości
Mojego żywiołu
Brakującej namiętności
Pocałunku
I dotyku
Niekończącego się szczęścia
Nie dając ukochanego
Bo dla niego jestem
Jeszcze na świecie
Istnieję
Wierząc że przyjdzie
Ten jeden jedyny
Któremu z chęcią popatrzę w oczy
Poznam smak ust
Lecz narazię siedząc sama w pustym kącie
Trzymam kciuki żeby udało mi się go odnaleźć
Tego jedynego
Mojej miłości

• Syreni Śpiew •

Pewnego wieczoru
Tonęłam w objęciach
A serce wypełniała miłość

Ogień nienawiści
Przygaszony został kroplą radości

Unosiłam się jak na morskiej fali
Pływałam w twych ramionach

Syreny dwa serca oczarowały śpiewem
I zatopiły w oceanie uczucia

"Ty i On
On i Ty"
Szeptały mi do ucha mewy

Lecz nad ranem fale się uspokoiły
A Syreni czar prysł

Znów zostałam wyrzucona na brzeg...



Temat: Wolsung - Rasy
Z powyższych pomysłów urodziło mi się coś takiego:

Istnienie jakiejś morskiej cywilizacji narzuca się samo. Pasuje ładnie do wizji świata. Ale dobrze też będzie, jeśli kontaktów z naziemnymi będzie jak najmniej. Żeby była tajemnica i pole dla odkrywców.
Jak do tego doprowadzić - właśnie przełamując stereotyp. Syreny domyślnie oddychają tlenem atmosferycznym, stąd śpiewy o poranku, tęskne spojrzenia wymieniane z żeglarzami i szansa do zaprezentowania biustu.
No to robimy naszą podwodną cywilizację skrzelodysznymi. Wyprowadzamy ich od ryb. Może mają cztery kończyny, może tylko chwytne przednie płetwy - to zależy jak obcy mają być. Nie znają ognia, nie obrabiają żelaza, cywilizacja raczej pozostaje na etapie zbieracko-myśliwskim. Może są osiadłe klany z Wielkiej Rafy i oceaniczni drapiezni nomadzi. Ale tworzą cywilizację - mają filozofów, mędrców, magów. Myślą w zupełnie inny niż ciepłokrwiści powierzchniowcy sposób, ale myślą.
Co wy na to? Pomysł oczywiście do dopracowania, ale chyba z potencjałem.



Temat: Plama, ale czy na pewno?
Czesc!

wiec wybralem najardziej zblizona sytuacyjnie grupe. Dzisiaj, jadac
sobie ok 18 rowerem ( wiem ze istnieje pl.rec.rowery ) zobaczylem kolo
mostu Syreny w Wawie stojaca na przystanku granatowa Favoritke ( rocznik
na oko 1992, kolor sie nazywal chyba 'morski' ). Obok stala dziewczyna i
troche bezradnie zagladala do silnika. Cos mnie tknelo, przecialem
Wislostrade i podjechalem. Jak sie mi wydaje pekl jej zbiornik z plynem
bo po dolaniu tego co bylo w bagazniku zaraz wszystko wylecialo. Cos tam
mruknalem ze to chyba trzeba holowac .... Ale nie to jest wazne. Byla
bardzo ladna ( nie Favoritka oczywiscie ;-)), z krotkiej wymiany zdan
mila, sympatyczna.... a ja po prostu po chwili pojechalem dalej swoja
droga. Cholera, cos mnie chyba trafilo :-. Ech.... i to by bylo chyba
na tyle ;-(

Pozdro
  Grzesiek

PS.
  Wiecie moze kto to byl?





Temat: Wrodzy dziewczyn
Greg – pracuje dla Dr Denman

Dr Denman – biolog morski. Lewis, próbując zbadać naukowo przypadłość swoich przyjaciółek, bada próbkę ich DNA w jej laboratorium i zapomina ukryć wyniki, przez co doktor Denman odkrywa istnienie syren. W dwóch ostatnich odcinkach pierwszej serii udaje jej sie odkryć tożsamość syren i złapać je. Dziewczyny uciekają i aby uwolnić się od doktor Denman, na jej oczach rezygnują ze swoich mocy.

Harrison Bennett – ojciec Zane’a. W młodości pobił rekord w opłynięciu wyspy Mako. W czasie trwania serialu jest bezwzględnym businessmanem i próbuje zarobić na wyspie, kosztem tamtejszego ekosystemu, jednakże przez interwencję Rikki, Emmy i Zane’a, zostaje zmuszony do wycofania się z tego interesu. Jest bardzo szorstki dla syna i nie akceptuje Rikki, jednak na koniec pierwszej serii jego stosunek do Zane’a zmienia się na lepsze.

Nate – zadurzony w Cleo kolega Zane’a, większą rolę ma w niewyemitowanej w Polsce drugiej serii serialu.

Miriam – uczennica tej samej szkoły, co syreny. Bardzo popularna i zarozumiała, rywalizuje z głównymi bohaterkami. W pierwszych odcinkach serialu była dziewczyną Zane’a i razem uprzykrzali życie Cleo, Rikki i Emmie, jednak w końcu zmęczony jej intrygami chłopak zostawił ją.

Zane Bennett –trochę wróg dziewczyn i troche przyjaciel pewny siebie, zarozumiały, bogaty i nieprzyjemny chłopak. Na początku serialu jego głównym zajęciem było uprzykrzanie życia głównym bohaterkom, kiedy jednak jedna z nich ratuje go przed utonięciem, a on zauważa jej rybi ogon, zaczyna intensywnie poszukiwać morskiego potwora, który go uratował. Angażując w swoje poszukiwania m.in. ojca Cleo, staje się poważnym zagrożeniem dla syren. Kiedy ojciec Zane’a wraz z doktor Denman więżą syreny, a chłopak odkrywa kto był jego morskim potworem, pomaga dziewczynom uciec. Matka Zane’a nie żyje i chłopak mieszka sam z apodyktycznym ojcem, traktującym go jak swojego chłopca na posyłki. Chociaż w pierwszych odcinkach Zane nie próbuje się temu przeciwstawić, to dzięki znajomości z Rikki, z którą łączą go wspólne problemy, udaje mu się w końcu nie tylko postawić, ale również dojść z ojcem do porozumienia pod koniec pierwszej serii.




Temat: moje własne opowiadanie.
Niektórzy się pewno zawiodą bo czytali już to wcześniej, ale tutaj może znajdę większe grono czytelników?
Nie domyślać się faktów! ;P wiem że piszę zbyt oficjalnie... ale tym razem może nie będzie tak źle, bo jeszcze tej historii sama do końca nie wymyśliłam ;D Co do imion dwóch głównych postaci, to pochodzą one z książki pt. "Miecz przeznaczenia", bo stwierdziłam, że bardzo do nich pasują. Mam nadzieję że się spodoba.
Zacznijmy.

PROLOG

Morze było wzburzone. Chmury przesłaniały niebo niczym ciężka kołdra, sprawiając że było ciemno jak w nocy. Ludzie chowali się po domach - trzaskały okienice i zamykane drzwi. Wiatr wiał coraz potężniej, unosząc piasek, pył i lekkie przedmioty, sprawiając, że wielkie bałwany morskiej piany zagarniały coraz bardziej szeroką plażę.

Trzy niewielkie postacie płynęły pod wodą, ale można było przypuszczać że uciekają przed czymś w popłochu. Dwie z nich wyglądały jeszcze jak dzieci. Trzecia z nich, wyglądałoby że jest już dorosła, na chwilkę zatrzymała się i obróciła, by spojżeć za siebie. To był błąd. Zauważyła szybko zbliżającego się wroga. Zamarł jej oddech, twarz pobladła. Wiedziała już że odległość między nimi jest za mała.

- Ucieka.....! - zdążyła wrzasnąć, nim postać wbiła jej ozdobny sztylet prosto w serce.

Dwóm pozostałym, nie trzeba było tego mówić. Płynęły najszybciej, jak tylko mogły. Ponad godzinna uciekczka wyraźnie dawała im się we znaki. Były już zmęczone i bliskie płaczu. Dlatego po chwili straciły przytomność i porwał je bardzo silny prąd.

- AAAA...! - Iola zbudziła się gwałtownie, zrywając się z posłania.

- Córeczko coś ci się stało? - do pokoju wpadła bunetka o szarych oczach, w których malował się niepokój. - dlaczego krzyczałaś? Czegoś się wystaraczyłaś? - Spojżała na Iolę uważnie, wiedząc, że jej córka niekoniecznie powie jej prawdę.

Dziewczyna jeszcze chwilę oddchała głęboko, próbując się uspokoić. Jej bardzo jasne, wręcz białe włosy, były w nieładzie, tak samo jak pościel. Ubrana była w niebieską sukienkę na ramiączkach i sięgającą jej do kolan, która idealnie pasowała do koloru jej oczu.

- To był tylko koszmar mamo. - odpowiedziała, a po chwili dodała jakby z ociąganiem - Czy syreny istnieją?

Sztorm i burza cichła powoli, niebo było coraz jaśniejsze. Przestało padać. Niektórzy ludzie wyszli na ulice, by obejżeć zniszczenia.

*****
to by było narazie na tyle

sorka za błędy.
Wstęp do akcji nie jest zły, ale czym dalej w las tym więcej drzew.




Temat: Przyjaciele Cleo,Rikki,Emmy
Lewis McCartney – przyjaciel Cleo z dzieciństwa, przez większość pierwszej serii jest jedyną osobą, która wie o mocach syren i wielokrotnie pomaga im uniknąć zdemaskowania. Do mocy dziewczyn podchodzi w sposób naukowy, próbując logicznie wyjaśnić sobie i im, co zaszło, nie przyjmując do wiadomości możliwości, że logiczne wyjaśnienie nie istnieje. Jego pasją poza nauką jest wędkarstwo. Lewis jest zadurzony w Cleo, a pod koniec pierwszej serii zaczyna sie z nią spotykać.

Charrlota Wasford - jest 4 syrena,pojawi sie w 2 serii
Podkochuje sie w Lewisie a Cleo jej nie nawidzi tak samo jak ona jej , Jest podla i robi wszystko by przeszkodzic dziewczynom w przyjazni z Lewisem ten poddaje sie jej milosci ,jest wnuczka Gracy -dawnej przyjaciółki pani Chatman

Pani Chatham – enigmatyczna, starsza kobieta, która w młodości sama była syreną. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach straciła swoje moce, posiada jednak bardzo silną intuicję i wielokrotnie pomaga dziewczynom odnaleźć się w nowej sytuacji, ostrzegając je przed pełnią księżyca i radząc, jak uniknąć związanych z nią niebezpieczeństw.

Byron – zdolny i przystojny surfer, uczeń tej samej szkoły, co syreny. Podkochuje się w Emmie

Zane Bennett –jest toche wrogiem i troche przyjacielem dziewcząt
pewny siebie, zarozumiały, bogaty i nieprzyjemny chłopak. Na początku serialu jego głównym zajęciem było uprzykrzanie życia głównym bohaterkom, kiedy jednak jedna z nich ratuje go przed utonięciem, a on zauważa jej rybi ogon, zaczyna intensywnie poszukiwać morskiego potwora, który go uratował. Angażując w swoje poszukiwania m.in. ojca Cleo, staje się poważnym zagrożeniem dla syren. Kiedy ojciec Zane’a wraz z doktor Denman więżą syreny, a chłopak odkrywa kto był jego morskim potworem, pomaga dziewczynom uciec. Matka Zane’a nie żyje i chłopak mieszka sam z apodyktycznym ojcem, traktującym go jak swojego chłopca na posyłki. Chociaż w pierwszych odcinkach Zane nie próbuje się temu przeciwstawić, to dzięki znajomości z Rikki, z którą łączą go wspólne problemy, udaje mu się w końcu nie tylko postawić, ale również dojść z ojcem do porozumienia pod koniec pierwszej serii.

Willfred – właściciel Juice Bar, ulubionej kafejki dziewczyn i jednocześnie szef Emmy.

Mitch – trener delfinów w parku wodnym i szef Cleo.




Temat: III. Jak obchodzić się z magicznymi stworzeniami?
Lekcja nr 7 - Nawiązywanie kontaktu z istotami magicznymi.

I.Większość istot magicznych zachowuje się podobnie jak ludzie nawiązując kontakty z czarodziejami, czarownicami i innymi istotami. Do grupy takiej należą m.in.: leprokonusy, nimfy czy elfy. Istnieje jednak grupa takich istot, które są nieśmiałe nie lubią rozmawiać z żadną inną grupą stworzeń.

II.Centaury - istoty magiczne mające kopyta i ciało konia, natomiast tułów, głowę i ręce człowieka. Centaury obdarzone są wielką inteligencją, znają się na zielarstwie, magicznej medycynie i astrologii. Wywodzą się z Grecji, dlatego lubią osiedlać się w lasach strefy śródziemnomorskiej. Centaury są dosyć pyszne i wydaje im się, że siłą swego umysłu przewyższają umiejętności reszty stworzeń, toteż żyją w odosobnieniu, nie lubią kontaktów z nikim i z niczym. Zmuszone do rozmowy mówią tylko o gwiazdach i czekającej nas przyszłości.

III.Syreny to istoty o rybim ognie i tułowiu kobiety. Zyją one w głębinach mórz całymi dniami obserwując życie w wodzie, czym s ą zafascynowane. Nie lubią się z nikim kontaktować, gdyż podczas rozmowy nie mogą przestać myśleć o swej miłości do morza. Czasami, lecz bardzo rzadko, syreny pragną zaznać ludzkiej miłości, wtedy udają się do morskich czarownic/wiedźm, aby uzyskać ludzką formę.

IV.Bandowie (kretoczłeki) - małe istoty (ok. 1 m wzrostu), których tułów jest kreci, natomiast twarz, dłonie i stopy człowiecze. Bandowie żyją wyłącznie pod ziemią, są bardzo nieśmiałe, a napotykając człowieka próbują uciekać lub zmieniać się w rośliny (jedna z ich magicznych zdolności) myśląc, ze zostaną pożarci. W księżycowe noce śpiewają ziemi głosem, którego nie może usłyszeć śmiertelnik. śpiew ten sprawia, że ziemia wydaje takie plony, jakie tylko kretoczłeki zapragną.

V.Oczywiście istnieje o wiele więcej podobnych istot magicznych, jednak opisane powyżej stanowią tylko przykład.

zad.domowe.
Zgłoś się do nauczyciela po otrzymanie pracy praktycznej.

zad.dodatkowe na maila horcrux_wizard@vp.pl
Napisz w jakich dziełach literackich opisano centaury i syreny (przynajmniej po dwa dzieła).




Temat: fantasy
Syreny są wodnymi stworzeniami, powstałymi ze spaczenia Chaosu, tyle tylko że nie służą Chaosowi, albowiem spaczeń nie przeniknął ich umysłu (mają neutralny charakter). Są połączeniem człowieka - kobiety (tylko) z rybim ciałem - ogonem i pod tym względem są podobne do harpii - kobiet ptaków. Mają ciało: głowę, ramiona i korpus ludzkie, zaś od talii w dół ich ciało okrywa rybia łuska, jest zakończone rybim ogonem. Ich skóra nabiera nieco delikatnego oliwkowego odcienia i delikatniejszych rysów na twarzy, poza tym są długowłose. Anatomia Syren pozwala na ciągłe życie pod wodą, ale mogą też oddychać w powietrzu. Z racji budowy ciała nie żyją (nie umieją) na ziemi.
Syreny posługują się językiem Syren - złożonym z pojedyńczych dźwięków, które nad wodą układają się w niewyraźny ale piękny śpiew. Ma on właściwości hipnotyzujące (test na hipnozę, dozwolone modyfikatory). Pod wodą porozumiewają się równie swobodnie jak nad jej powierzchnią. Ich instynkt ma właściwości sonaru właściwego delfinom, dzięki czemu mają zawsze orientację w terenie i wykrywają wszelkie przedmioty nad i pod wodą. Syreny nie stanowią pokarmu dla drapieżnych (nie chaotycznych) stworzeń morskich i są od nich bezpieczne. Potrafią sobie zjednywać ufność (ale nic więcej) wszystkich stworzeń morskich, z wyjątkiem chaotycznych. Syreny posługują się włóczniami, jeżeli zachodzi potrzeba walki z kimkolwiek. Istnieją tzw. Trąby Syrenie, posiadane przez Trytony, których używają gdy z jakiegokolwiek powodu są w gotowości bojowej, ale ich posiadanie (i używanie) przypisywane jest syrenom, a którego niespotykany, donośny bas jest rzekomo oznaką bojowości Syren co potęguje nieco strach do nich - po lepiej nie być w pobliżu, gdyż prawie na pewno Syreny są w tym czasie rozgniewane.
Powszechnie zresztą uważa się Syreny za ludzi przemienionych w potwory, które podstępem dążą do zgładzenia swych ofiar. Gdyby Syrena spotkała inną istotę spotkałaby się zwykle ze strachem. Czasami mówi się o Syrenach, które nocą walczą za pomocą włóczni z piratami, lub w podobnych okolicznościach, choć w rzeczywistości jest to nieprawdą. Tak naprawdę jednak Syreny walczą jeśli już muszą i jedynie w obronie.
Syreny są długowieczne, ale syrenę można zabić (także bronią niemagiczną). Inną przyczyną śmierci byłoby pozbawienie Syreny wody (wyłowienie jej, uwięzienie np, na pokładzie). Wówczas Syrena zaczyna reagować na temperaturę - jej ciało uschnie po K4+2 dni więzienia. Jeżeli byłoby bardzo zimno - zamarznie po 4 dniach. Poza tym jej organizm reaguje tak jak ciało człowieka (temperatura, osłabienia, odwodnienie).
Syreny są samotniczkami, ale każda z nich jest w stanie wezwać pod wodą wszystkie inne syreny z odległości nawet 20 mil, potrafią bez problemów żyć również w stadzie. Zasadniczo unikają ludzi (elfów i innych stworzeń). Na przykład człowiek w wodzie może zostać przez nie uratowany, dopiero jak straci przytomność. Od ich widzimisie będzie zależeć czy są ufne w stosunku do innych (ludzi, elfów...), czy nie. Ich siedliskiem jest Wielki Ocean Spokojny. Niezliczone plotki i legendy mówią o Zatopionym Mieście, strzeżonym zazdrośnie przez trytony i będącym ich gniazdem, ale kto sprawdzi czy to jest prawda ?
Syreny są podatne na furię wobec każdego, kto skrzywdzi/porwie/zabije inną syrenę, mogą zareagować atakiem bądź Płaczem Syren (patrz wyżej)
Syreny są odporne na choroby i działania psychologiczne.

oraz

http://www.esensja.pl/magazyn/2004/10/iso/04_78.html




Temat: klan


| umiera
| ptak  ,  ryba   i   kobieta     . . .   ?

| zostal    Ci    glos
| w  herbie

| Mit to opowieść o wyobrażeniach człowieka, to rozważania metafizyczne
| próbujące tłumaczyć zjawiska występujące w naturze lub tylko w wyobraźni.

Po części to prawda. To znaczy - uogólnienie. To znaczy może być, ale nie w
przypadku, gdy przez ten pryzmat podchodzisz do utworu literackiego (czyli
innymi słowy stosujesz elementy krytyki mitograficznej do opisu dzieła
literackiego).

| Mit o syrenie głosił, jakoby ta istota wabiła swym cudownym głosem żeglarzy,
| którzy nie mogąc się oprzeć magicznej mocy jej śpiewu ginęli w odmętach
| morskich.

[...]

Warto jednak spojrzeć nieco szerzej na problematykę syren, wtedy wiele (mam
nadzieję) wyjaśni się. Bowiem, podchodząc literalnie do owej opowieści daleko
nie zajedziemy. Oswald Wirth uważa - po prostu - syrenę jako symbol kobiety.
Poza tym w słownikach mitów i symboli znajdziemy kolejne grupy znaczeń:
- syrena jako symbol "pokus" czyhających na człowieka na całej drodze jego
życia
(życie tu: żegługa, podróż morska) - oczywiste odwołania do przytoczonego
przez
Ciebie mitu;
- syrena jako symbol pożądania w najboleśniejszym aspekcie - prowadzącym do
samounicestwienia;
- syrena jako wyobrażenie  wyobraźni spaczonej, pociąganej  w "dół" (kierunki
i
ich wartości wiadome) przez najpierwotniejsze warstwy bytu;
- syrena jako postać kobiety "niższej" oraz obraz związku kobiety ze sferą
"niższą", (tu: podobnie jak z "dołem") podobnie jak lamia.

| Konkludując powiem: nie warto ogłaszać wiersza, którego nikt
| nie zrozumie, bo albo zostanie zignorowany, albo skrytykowany negatywnie, co
| ja niniejszym robię.

Nie jest tak źle, Konradzie :). Spójrz, oto moja próba odczytania
(zrozumienia)
utworu, którego jakoby nikt nie rozumie. Krótko.

Mamy klan, czyli grupę osób posiadających część wspólną (i nie tylko chodzi
tu o
pokrewieństwo). Przedstawicielki tego klanu istnieją od "mityczności" do
"virtualności" (przypominam o koncepcji czasu mitycznego, sakralnego, na którą
natykamy się przeglądając dzieła Eliadego). Ten klan to po prostu kobiety.
Takie
rozwiązanie podpowiada 3 wers, przedstawiający niejako "odmiany alotropowe"
postaci. "Syrena dla opery" - tu upatruję przekształcenie metonimiczne część -
całość (syrena - jej głos) i wtedy sprawa wydaje się być jasna.

Czas na finał.

"zostal    Ci    glos
w  herbie"

Kobieta (współczesna) niejako traci swoją kobiecość w sensie oddziaływania na
mężczyzn w podobny sposób, jak działał głos syren na zbłąkanych marynarzy.
Dlatego umiera. A "głos w herbie" to echo dawnej świetności.

Nie wiem, czy trafiłem z odczytaniem. To tylko hipoteza. Ale przyznasz, że
całkiem spójna.


niezle niezle :)
(jestem pod wrazeniem)


| Pozdrawiam
| Konrad Kotecki

Pozdrawiam, Telik.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl





Temat: klan


| umiera
| ptak  ,  ryba   i   kobieta     . . .   ?

| zostal    Ci    glos
| w  herbie

Mit to opowieść o wyobrażeniach człowieka, to rozważania metafizyczne
próbujące tłumaczyć zjawiska występujące w naturze lub tylko w wyobraźni.


Po części to prawda. To znaczy - uogólnienie. To znaczy może być, ale nie w
przypadku, gdy przez ten pryzmat podchodzisz do utworu literackiego (czyli
innymi słowy stosujesz elementy krytyki mitograficznej do opisu dzieła
literackiego).


Mit o syrenie głosił, jakoby ta istota wabiła swym cudownym głosem żeglarzy,
którzy nie mogąc się oprzeć magicznej mocy jej śpiewu ginęli w odmętach
morskich.


[...]

Warto jednak spojrzeć nieco szerzej na problematykę syren, wtedy wiele (mam
nadzieję) wyjaśni się. Bowiem, podchodząc literalnie do owej opowieści daleko
nie zajedziemy. Oswald Wirth uważa - po prostu - syrenę jako symbol kobiety.
Poza tym w słownikach mitów i symboli znajdziemy kolejne grupy znaczeń:
- syrena jako symbol "pokus" czyhających na człowieka na całej drodze jego życia
(życie tu: żegługa, podróż morska) - oczywiste odwołania do przytoczonego przez
Ciebie mitu;
- syrena jako symbol pożądania w najboleśniejszym aspekcie - prowadzącym do
samounicestwienia;
- syrena jako wyobrażenie  wyobraźni spaczonej, pociąganej  w "dół" (kierunki i
ich wartości wiadome) przez najpierwotniejsze warstwy bytu;
- syrena jako postać kobiety "niższej" oraz obraz związku kobiety ze sferą
"niższą", (tu: podobnie jak z "dołem") podobnie jak lamia.


Konkludując powiem: nie warto ogłaszać wiersza, którego nikt
nie zrozumie, bo albo zostanie zignorowany, albo skrytykowany negatywnie, co
ja niniejszym robię.


Nie jest tak źle, Konradzie :). Spójrz, oto moja próba odczytania (zrozumienia)
utworu, którego jakoby nikt nie rozumie. Krótko.

Mamy klan, czyli grupę osób posiadających część wspólną (i nie tylko chodzi tu o
pokrewieństwo). Przedstawicielki tego klanu istnieją od "mityczności" do
"virtualności" (przypominam o koncepcji czasu mitycznego, sakralnego, na którą
natykamy się przeglądając dzieła Eliadego). Ten klan to po prostu kobiety. Takie
rozwiązanie podpowiada 3 wers, przedstawiający niejako "odmiany alotropowe"
postaci. "Syrena dla opery" - tu upatruję przekształcenie metonimiczne część -
całość (syrena - jej głos) i wtedy sprawa wydaje się być jasna.

Czas na finał.

"zostal    Ci    glos
w  herbie"

Kobieta (współczesna) niejako traci swoją kobiecość w sensie oddziaływania na
mężczyzn w podobny sposób, jak działał głos syren na zbłąkanych marynarzy.
Dlatego umiera. A "głos w herbie" to echo dawnej świetności.

Nie wiem, czy trafiłem z odczytaniem. To tylko hipoteza. Ale przyznasz, że
całkiem spójna.


Pozdrawiam
Konrad Kotecki


Pozdrawiam, Telik.





Temat: Ciara"s translating on her own
Tylko ten duży, od razu pod nagłówkiem. A tak w ogóle to mam dwa nowe tłumaczenia. Obiecane "Nanatsu..." i, także obiecaną, drugą wersję "Return to the Sea" tłumaczoną z innych lyrics. I uważam, że jest boska.

***

"Historia Siedmiu Mórz ~Syrenie Perły~"

Jestem pewna, że za siedmioma morzami błyszczy
historia prowadząca nasze życia do raju.

Z pewnością odkryjemy gdzie udają się wszystkie ptaki.
Zostając zwolenniczkami tego marzenia, udajemy się w podróż.

Nie można jeszcze nikomu pokazać
Mapy skarbów, którą znalazłyśmy w tajemniczej zatoczce,
Każda konstelacja świeci dla nas.

Historia siedmiu mórz rozpoczyna się tu.
Cuda wiecznie wirują wokół nas. Czy kiedykolwiek powrócą?
Możemy dorosnąć dopiero na końcu naszej podróży.
W kuferkach skarbów w naszych sercach zawsze będą nasze syrenie dusze.

Ta melodia lutni, którą słyszałam na plaży o brzasku,
była podobna do słodkiej kołysanki w mojej ojczyźnie.

Każdy jest chroniony przez zasłonę miłości
i idzie własną drogą.

Nawet gdy na morzu zaskoczy nas sztorm, nasza wieź i bicia serc będą nas ze sobą łączyć.
Nawet gdy nie będzie światła, jestem pewna, że dasz radę ujrzeć...

Wkrótce smutek siedmiu krajów stanie się piosenką
i przemierzy siedem mórz stając się miłością.
Chcę stać się życiem, które ociepli ten świat.
Nigdy nie zapomnę... Opowieści Syreny.

Tęcza niknie, na jej końcu gdzie spełniają się marzenia,
z pewnością znajdziemy przepełniający deszcz szczęścia, podzielimy się nim.
Zaczynając naszą długą podróż, nie miałyśmy mapy.
Szłyśmy po prostu ku przyszłości ze wzrokiem zwróconym na morze.

Historia siedmiu mórz rozpoczyna się tu.
Cuda wiecznie wirują wokół nas. Czy kiedykolwiek powrócą?
Nasza wędrówka kiedyś się skończy. Błyszczące w naszych sercach
będą naszym największym skarbem... nasze Syrenie Perły.

***

"Powrót do Morza" ver. 2

Ostatnia strona baśni
została napisana ponownie, zmieniona w tragedię.
Nawet serce tej jedynej osoby, która wierzyła w szczęśliwe zakończenie, zostało zgubione,
tak samo jak marzenia i miłość nie były niczym więcej tylko piaskowym zamkiem,
kruchym, krótkotrwałym, pustym, rozbitym, umarłym. Nie chciałam tego.

Mimo to, nawet teraz, nie mogę zapomnieć
tej melodii, którą zawsze nuciłeś.
Wibruje w moim wnętrzu- czuję, że mogę powrócić. W tamten czas... na pewno,
na pewno powrócę. Zrzuć ze mnie te więżące łańcuchy
w kierunku błękitnego oceanu dwóch połączonych światów...

Na pewno!
Tylko miłość może wszystko zwyciężyć.
Nawet przeznaczenie ustalone przez gwiazdy można zmienić.
Zniknij! Tchórzliwe kłamstwo i ty też, teraźniejszości...

Marzę o siedmiu życiach oddanych miłości i łagodności
naszego matczynego oceanu, błyszczącego niczym klejnot.
Dlatego muszę tam dotrzeć
Nie będę już zatapiać się w kłamstwach
ponieważ jest ktoś kogo muszę chronić. Istnieje świat, który muszę chronić.

Jestem tego pewna!
Ślepota i podejrzenie to słabości.
Chcę wierzyć w miłość bez kształtu, nie wymagającą dowodów,
póki nie poczuję tej prawdziwej we własnych rękach...

Ranka, gdy zbudzę się na mym łożu z fal,
wszystko się skończy, początek otrzyma coś nowego.
Otulona ciepłym, delikatnym światłem,
powrócę do oceanu pełnego nadziei.

Popatrz- biją w dzwony radości! Gdy siedem mórz błyszczy oślepiającym światłem,
chcę spoglądać na tego, którego kocham najmocniej. Chcę spoglądać na cud miłości.

I wtedy... delikatnie... pocałujemy się. Prawda...?

***

Ciara




Temat: North Wind - "1"


1. Pull Down Below, 2. Marynarz z Terre-Neuve, 3. Proza 1, 4. Aloué Lafalaloué, 5. Trzech marynarzy z Groix, 6. Les Filles à Cinq Deniers, 7. Proza 2, 8. Gdy żegnaliśmy Toulon, 9. Na redzie w Lorient, 10. Return From Fingal, 11. Syrena, 12. Jolly Jack Tar, 13. Haul on the Bowline, 14. Ye Mariners All, 15. Gdy wypływałem, 16. Proza 3, 17. Światła portu.

Wreszcie jest... Po długim czekaniu, 26 stycznia do sprzedaży trafiła pierwsza pełna płyta zespołu North Wind. Dużo szumu, spore oczekiwania, nadzieje, i...
I jest znakomicie! Słucham płytki od kilku zaledwie dni, ale nie waham się powiedzieć, że jest to jedna z najwspanialszych pozycji (nagranych w Polsce), z jakimi miałem do czynienia podczas kilkunastu lat mojej szantowej przygody.
Pojawia się w dodatku w samą porę. Minęły już czasy, kiedy co rusz do kolekcji wygłodniałego szantymaniaka trafiały nagrania znakomite. Na przełomie lat 80. i 90. co chwila trafiało się coś takiego. Pierwsze (i kolejne) albumy Dzwonów, Refów, Tonamów, Dwudziestek, Packetu, Smugglersów, Mechaników... Większość z tych zespołów od lat nie nagrała nic nowego, niektóre nawet już nie istnieją... Początek nowego tysiąclecia to przejęcie pałeczki przez młode pokolenie, na czele z Perłami i Bananami.
Aż w końcu zawiał wiatr z północy... Nowa płyta przyniosła w pierwszym rzędzie pełne wersje znanych już (z wydanego przed rokiem demo) utworów: „Pull Down Below”, „Aloué Lafalaloué”, „Trzech marynarzy z Groix” (znacznie wzbogacone i ze zmianą głównego wokalu!), „Gdy żegnaliśmy Toulon”, „Jolly Jack Tar”, instrumentalnego „Return From Fingal”. Jest też znane już „Gdy wypływałem” (przejęte z repertuaru Kochanków Sally Brown).
Z nowości mamy „Marynarza z Terre-Neuve” – kolejny ukłon w stronę znakomitego zespołu King Stones. Rewelacyjny kawałek, ze znakomitym przejściem z formy rzewnej ballady do żywszej, „wykrzyczanej” zachrypniętym głosem. „Kingstonowy” rodowód ma także dość szybki i bardzo zabawny utwór „Na redzie w Lorient”. Jest „Les Filles à Cinq Deniers” – znany z perłowego wykonania (jako „Pięciodenarówki”). Pojawia się nie mająca nic wspólnego z dotychczas znanymi w Polsce wersjami „Syrena”, kolejna śpiewana po angielsku szanta „Haul on the Bowline”, nowość absolutna – spolszczony przez Krzysztofa „Jacha” Janiszewskiego „Ye Mariners All” – pozornie prosty, ale bardzo ciekawy muzycznie utwór, któremu wiele uroku dodaje wykonanie na 3 różne sposoby. Są wreszcie (wreszcie!) „Światła portu”, śpiewane od kilku lat przez Cztery Refy, ale pierwszy raz w Polsce nagrane przez North Wind.
Dlaczego uważam opisywaną produkcję za znakomitą?
1.Wyróżnikiem wielkich dzieł jest to, że idą raczej „pod prąd” oczekiwań odbiorców. Niniejsza płyta jest powrotem do szantowych korzeni, czegoś co „już było”. Wprawdzie dużo ludzi czekało na taką właśnie płytę, ale pewnie znacznie więcej czeka na muzykę skoczną, łatwo wpadającą w ucho, przy której można sobie poskakać na koncertach.
2.Instrumentarium. Koncertina jest bardzo „klimatycznym” instrumentem, rewelacyjnie brzmią rzadko spotykane na szantowych scenach naszego kraju chalumeau i bombarda. Odkryciem tej płyty jest jednak dla mnie Wiktor Bartczak jako gitarzysta. Jest znakomity!
3.Wokal. Jerzy Ozaist to dla mnie głos nr 1 na scenie – charakterystyczny, niepodrabialny, bardzo „szantowy”. Ale i pozostali: Jacek świetnie śpiewa nie tylko rzewną „Syrenę”, ale i znakomicie prowadzi pełnokrwistą szantę „Haul on the Bowline”. No i Grześ... Rewelacyjnie zaśpiewał o marynarzach z Groix.
4.Proza. Tym razem mamy trzy „dłuższe” kawałki. Nie jest podane, kto jest ich autorem (niedopatrzenie!), ale chyba każdy się domyśla, kto... Są piękne. Mi najbardziej przypadł do gustu trzeci...
Chcę tu zaznaczyć, że nie zgadzam się z wyrażanymi tu i ówdzie opiniami, że jest to płyta trudna w odbiorze, wręcz hermetyczna. Nie przesadzajmy – to tylko szanty, a nie muzyka poważna. Krążek NW jest bardziej melodyjny niż niejedna płyta Refów (zwłaszcza „Bitwy morskie”...), trzy spośród tych utworów wykonują również Perły i Łotry...
Dla mnie – absolutna rewelacja. Obok „Burzy” Pereł i „Wszyscy na deck!” 4 Refów, najlepsza polska płyta szantowa XXI wieku.



Temat: 1
To doprawdy niesamowite jak nasze wspomnienia przeplatają się ze sobą... A jedne pobudzają kolejne, niczym kostki przedziwnego domina...
A więc „Memories of Green” miały swoją „trzecią odsłonę”? Przyznam, że nie miałam o tym pojęcia... Będę musiała powrócić do filmu „Osaczona”, tym razem oglądając i słuchając uważniej:)
Masz rację Wojtku – nawet w rzeczach, które (jak nam się wydaje) znamy dość dobrze, wciąż i wciąż odkrywamy coś nowego... I tak bardzo chciałoby się tymi naszymi „odkryciami” dzielić i cieszyć z innymi... Bo szczęście chyba nie lubi ukrycia... I to bodaj jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli:)
„The City” to dla mnie niezwykły – dźwiękowy – obraz metropolii. Kiedy myślę o tej płycie mam nieodmiennie skojarzenia z New York City, a dokładniej „N.Y.C.” Bryana Ferry z b.klimatycznego (ale on chyba wszystkie ma takie, albo też ja mam do niego słabość:) albumu „Mamouna”. Coś jeszcze: pierwsza czarno-biała fotografia z dołączonej do tej płyty książeczki przypomina mi... okładkę soundtrack’u do „Blade Runnera” (słynna scena przesłuchania Rachel). Za to na okładce płyty „Mamouna” widnieje... jednorożec (!) Przypadek?
Doprawdy trudno wynurzyć się z tego vangelisowego oceanu obrazów i dźwięków... (a właśnie, jeszcze kojące „Oceanic” z odgłosami morza i śpiewem syren...:)
Niewątpliwie mamy do czynienia z prawdziwym Geniuszem, który zaczął komponować w wieku lat 4, dwa lata później już koncertował przed publicznością, wykonując własne kompozycje... Któremu skomponowanie 60 minut muzyki zajmuje... 60 minut... i który po samej rozmowie z reżyserem ma już nową muzykę W SOBIE...? Który wreszcie, o czym może nie wszyscy wiedzą, oprócz malowania dźwiękiem maluje też... całkiem tradycyjnie:), pędzlem...
Zresztą niech sam Mistrz przemówi;)- pozwolę sobie przytoczyć fragmenty wywiadów, jakich udzielił ...

„Chwila, gdy decyduję się napisać muzykę do filmu oznacza, że jestem kompatybilny z reżyserem i filmem. Kiedy już uzgodnimy z reżyserem moje podejście, to mam już w głowie ostateczną wersję muzyki i w zasadzie gram podczas oglądania filmu. Tak więc to, co słyszycie, czy to w „Blade Runner” czy w „Chariots of Fire”, to w zasadzie pierwsze podejście. I z reguły nie wracam do tego, co już nagrałem, chyba, że zmienia się scena lub film. Mogę zmienić szczegóły tu i ówdzie, ale 90% mojej muzyki filmowej powstaje przy pierwszym podejściu.”

„...„Mythodea” wymagała godziny na skomponowanie, od początku do końca.”

„...nigdy nie brałem lekcji muzyki. Nie chciałem ich. (..) Zawsze instynktownie czułem, że tworzenia nie można się nauczyć lub uczyć go...”

„Maluję od dziecka. Malarstwo jest dla mnie, tak jak muzyka, czymś co mnie interesuje, porusza, wzburza i otacza. Innymi słowy jest to codzienne życie. Nie mogę sobie wyobrazić siebie bez jednej z tych rzeczy. Istnieje oczywiście różnica między malarstwem a muzyką. Muzyka przenika mnie, podczas gdy malarstwo uchodzi ze mnie. Innymi słowy, dźwięk istnieje bez człowieka, malarstwo potrzebuje człowieka by istnieć...”

Do filmu o Cavafy’m nie udało mi się do tej pory dotrzeć, ale jego ponadczasowy (powstał w 1911 roku) wiersz „Ithaca”, jest ze mną od jakiegoś już czasu. Odczytuję go jako afirmację Podróży. Tej najważniejszej – Podróży Życia. To wspaniała pieśń, dodająca odwagi szykującym się do odkrywczej podróży w głąb siebie... Na przestrzeni lat doczekała się już wielu tłumaczeń – oto fragment jednego z nich:

„Gdy zacząłeś szukanie Itaki
módl się, by podróż ta była długa
pełna przygód, pełna przebudzeń.
Nie obawiaj się strachów przeszłości...
Nie spotkasz ich w swoich podróżach
gdy twe myśli będą czyste i jasne,
gdy prawdziwe pasje poruszą twój umysł, ciało i duszę.
Nie spotkasz strasznych potworów
jeśli nie będzie ich w twojej duszy,
jeśli twa dusza nie pozwoli im zaistnieć”.

Pozdrawiam wiosennie życząc Wszystkim Szczęśliwej Podróży...

PS. Wg informacji jakie posiadam na serię „Memories” składa się już w tej chwili – bagatela – 12 CD... Niestety, nie można mieć wszystkiego...

PS.2. To tyle skojarzeń z Vangelisem na tę chwilę;) Bo tak naprawdę to o tym artyście można by... No dobrze, nie będę się powtarzać:)




Temat: Odyseusz


Historię prof. Johnsona opowiedziałeś nie
dlatego, że ładna i wzruszająca, a tylko by wykazać, że
"w swietle odkrycia prof. Johnsona mozna zalozyc, iz w
okresie wojny trojanskiej ammonity byly pospolite na
terenie Morza Srodziemnego i Egejskiego, podobnie jak
syreny i cyklopowie - gatunki ssakow  rowniez dzis juz
uwazane za dawno  wymarle, albo nawet - przez
niektorych - za wytwor fantazji  i stwory wylacznie
mitologiczne."(Aphilommen, 03 sierpnia br.)
Właśnie ta z początku racjonalna linia "obrony" amonitów
upewniła mnie, że amonit jest w w tym wierszu niczym
więcej, jak wpadką.


Tomaszku /dawniej nazywany przeze mnie  TK/,

To jest chyba dokladnie moment, w ktorym nasze myslenie sie rozeszlo w
przeciwnych kierunkach...!


syreny i cyklopowie - gatunki ssakow  rowniez dzis juz
uwazane za dawno  wymarle, albo nawet - przez
niektorych - za wytwor fantazji  i stwory wylacznie
mitologiczne.


to chyba powinno byc jasne, ze nie jestem wcale serio i mrugam do Ciebie okiem
na znak, ze to wlasnie nie moze byc traktowane z tzw "smiertelna powaga"...

Natomiast Ty nazywasz to "racjonalna linia" obrony amonitow!!!! :)

Dzieki jednak temu nieporozumieniu mielismy dosc ozywiona dyskusje i gdyby nie
fakt, ze na koniec zaczela sie ona  niebezpiecznie przeradzac w ogolna klotnie
/a nawet juz prawie sie nia stala/ - to wszystko byloby w porzadku.


Parę słów o moim stosunku do całości wiersza. Jest, jak
gdzieś wspomniałem, nie najlepszy. Odebrałem go jako
utwór wysilony, jako tekst nie będący owocem
autentycznego wzruszenia, jako wątpliwej jakości traktat
filozoficzny umieszczony w wytartych i wypłowiałych
homeryckich dekoracjach


O!!

To rozumiem!!
To sa rzetelne  /dosc!:)/ zarzuty, a nie czepianie sie ammonitow!

Nie bede bronil swojego wiersza przed krytyka, ale nie pozwole krzywdzic
ammonitow, zwlaszcza, ze nieszczesne glowonogi juz wyginely!


Po co jednak pisać, że

": A to sa ladne skojarzenia - moim zdaniem o wiele
bardziej potrzebne, niz
: ENCYKLOPEDYCZNA wiedza, ze wymarl, ze okres kredowy,
ze 60 milionow lat, ze nie
: zadne mewy, ale pterodaktyl itd.  ...."
Dużo bardziej??? Raczej RÓWNIE WAŻNE I RÓWNIE POTRZEBNE,
daj spokój z tym "dużo bardziej". To właśnie
fizyczno-techniczna strona rozwoju cywilizacji sprawiła,
że możemy sobie teraz najedzeni i w ciepełku perorować o
amonitach i zgrywać wielkich wrażliwców.


Chodzilo mi: przy okazji poezji!!!

Nie mialem na mysli "w ogole", ale PRZY mowieniu o poezji!


Ostentacyjnie lekceważąc "encyklopedie" wpadamy w jeden
z najbardziej fałszywych stereotypów końca tysiąclecia:
romantyczny stereotyp opozycji "czucie i wiara" versus
"mędrca szkiełko i oko".
Przyznawanie bezwzględnej racji
tym pierwszym to dla mnie właśnie "filozofia podlotka",
choć w czasami bywa to dosyć sympatyczne (bywa,
czasami).


Te dwie rzeczy musza sie splatac ze soba.
Wiekszosc nawet scisle naukowych /nie tylko geograficznych/ odkryc bierze sie
jednak z romantyzmu ich autorow, bierze sie z tej  irracjonalnej, spirytualnej
strony natury czlowieka.

Opozycja, o ktorej wspomniales, jest stara, jak ludzkosc.
Ta opozycja jest zapisana w naszej kulturze, istnieje takze w kazdym z nas.

Ale dosc tych banalow...!


Naprawdę Cię rozumiem. Czyli kończymy? :-)


Tak. Konczymy!!


Chyba z genezy wszechświata
   I wirów grawitacji
   Z czarnych dziur z ucieczki galaktyk
   I paradoksów czasoprzestrzeni
   Bierze się nasze wieczorne lenistwo
   Nasze przy studni łapanie pchełek świetlistych


I szukanie tych "strzalek piorunowych" w piasku... Dowodow na to, ze tam, gdzie
stoja nasze domy i gdzie chodzimy na spacery - byl kiedys OCEAN.

A ammonity?

Tez sa w nas....w czysto fizycznym sensie, ale takze - jak z tej dyskusji
calej, wariackiej, wynika - moga byc takze w sensie "duchowym"..:)))

PS.1.

Zeby jeszcze sprawe tych atakow personalnych jakos wymazac.....
Co Ty na to??????

PS.2.

Na znak solidarnosci z aMMonitem, ktoremu chciano tu odebrac z tak niskich
pobudek, jak ZASADY PISOWNI, jedna z jego ulubionych liter "M" - na ten jeden
list odjalem sobie takze jedno "M" z "AphiloMMena"...:)))

      *Aphilomen  /zazwyczaj: Aphilommen/





Temat: wodowanie nowego jachtu - zwyczaje
A proszę. Co nieco do poczytania. Można przenieść z wielkich statków na
omegi :-)
Moze tylko ta butelka szampana niech będzie mniejsza...:-))

Użytkownik "Piotr Słaby" <piotr.slaby@uraz.pl> napisał w wiadomości
news:20dd.00000080.464d6f18@newsgate.onet.pl...
[quote]Witam,
Podajcie proszę jakies namiary na informacje o zwyczajach związanych z
wodowaniem nowego jachtu.
[/quote]
"CHRZEST STATKU"
Uroczystość ta towarzyszyła wodowaniu statku. Najprawdopodobniej znali ją
już starożytni Egipcjanie, Fenicjanie, Grecy i Rzymianie. Ówcześni żeglarze
czując się uzależnieni od sił nadprzyrodzonych, starali się swoje okręty
oddawać pod opiekę bóstw słońca, księżyca groźnych zwierząt. Kilka wieków
później chrześcijańska Europa posiadała w swoich flotach jednostki
poświęcone bohaterom biblijnym (np. "Santa Maria" Krzysztofa Kolumba). Do
obrzędu chrztu statku używano zazwyczaj płynu mającego charakter
oczyszczający, W Grecji i Rzymie była nim woda, natomiast Wikingowie używali
do tego celu krwi rosłych niewolników. W bogatej w tradycje morskie Anglii
używano do chrztu wina. Wyrzucanie drogocennych pucharów za burtę wyparło
rozbijanie butelki z tym trunkiem o dziób statku. Zastosowanie szampana do
obrzędu chrztu okrętu jest dziełem nie pozbawionych fantazji Francuzów.
Zwyczaj ten został bardzo szybko uznany we wszystkich flotach całego świata.
Jednakże Istnieje parę odstępstw od tego dogmatu. I tak przy wodowaniu
statku dla armatora muzułmańskiego o burtę rozbija się orzech kokosowy. O
dziób lodołamaczy natomiast, rozbija się sporej wielkości bryłę lodu.
Ceremonii chrztu towarzyszy wspaniała oprawa: przemówienia, gale banderowe,
ryki syren, orkiestra i wiwatujący tłum. Znana jest wszystkim formuła
wypowiadane przed rozbiciem szampana o burtę i zjechaniu kadłuba z pochylni.
"Płyń po morzach i oceanach, rozsławiaj imię polskich stoczniowców, przynoś
chwałę banderze Rzeczpospolitej Polskiej. Nadaję ci imię ... "

"(...)Matka chrzestna otrzymuje w pięknym opakowaniu szyjkę z korkiem od
szampana rozbitego o burtę statku"

"(...)Z religijnego charakteru uroczystości wywodzi się również funkcja
matki chrzestnej. Początkowo uczestniczyły one biernie w chrzcie dopiero w
początkach XIX wieku w Anglii powierzono matkom chrzestnym główną rolę. W
Polsce statki i okręty uzyskały swoje matki chrzestne w czasach
II Rzeczypospolitej. Były to zwykle panie z "towarzystwa" ogólnie szanowane.
W czasie wodowania matka chrzestna wypowiada formułę chrztu: "Płyń po
morzach i oceanach świata, sław imię stoczniowca i polskiego marynarza,
nadaję Ci imię...". Następnie rozbija o kadłub butelkę szampana. Tradycyjnie
załoga okrętu utrzymuje kontakty z matką chrzestną zapraszając ją na różne
uroczystości i pamiętając o jej świętach. Matki chrzestne natomiast opiekują
się "swoimi" okrętami..."

"Nie wodowano statków w dniu, kiedy któryś z marynarzy zmarł. Wierzono, że
zabierze on statek wraz z załogą w ostatni swój rejs. Nigdy nie nazywano
statku imieniem innego żeglarza, który zatonął - również wierzono, że ten
nowy podzieli los swego poprzednika już w pierwszym swym rejsie."



Temat: Wierzenia
W fortecy, mieszczącej się na jednym ze szczytów gór Highornu mieszka pięć bóstw:
Elementum Magnum, czyli Wielki Żywioł - opiekun Ziemi, Wody, Powietrza i Ognia.
Angelus Mortis, czyli Anioł Śmierci - pan, który daje i odbiera życie.
Praestigiator, czyli Magik - pierwszy czarodziej świata, ten, który stworzył Magię.
Aequitas, czyli Sprawiedliwość - bogini, dbająca o równowagę na świecie.
Haruspex, czyli Wieszcz - najpotężniejszy z nich wszystkich, jedyny bóg, który zna przyszłość.
Wejścia do ich siedziby strzegą potężni półbogowie tytani, którzy swą mocą ujarzmili burze i wichry.

Każda nacja ma swoich półboskich opiekunów. To pierwsze małżeństwa:
krasnoludy - Daltha i Dhomar
elfy - Tallcora i Airandilas
gnomy - Gelia i Numen
gnolle - Verdish i Jarbessk
ludzie - Dymela i Grian
orkowie - Temga i Khaot
gobliny - Dierea i Kerer
gremliny - Gusrra i Delrl
jaszczuroludzie - Thoranda i Sigmar
olbrzymy (trolle, ogry, giganci) - Khata i Olthan

Dniem rządzi Malrin Heru, nocą Kelebrin Heru - bracia, wywodzący się z nacji ludzi, którzy jako pierwsi znaleźli w górach Kaladrun dwa kruszce: złoto i srebro. Kiedy dotknęli tych zaczarowanych, świecących metali, zapragnęli być tak piękni, jak one. Praestigiator spełnił ich prośbę - i tak powstali Złoty Pan i Srebrny Pan.

Pomniejsze bogi:
Bestia - bogini, opiekująca się zwierzętami; ma dar zmieniania postaci w dowolne zwierzę; mieszka w ostępach dżungli Aruun.
Planta - bogini, opiekująca się entami; mieszka w ostępach Highwoodu, strzeżonego przez jednorożce.
Enty - bogowie, opiekujący się roślinami wszelkiego rodzaju; zamieszkują wszystkie lasy.
Mystagogus - archanioł, podniesiony do rangi boskiej przez swoje wielkie zasługi; bóg-przewodnik, pomaga tym, którzy błądzą na wszelkich płaszczyznach; jego miejsce zamieszkania nie jest znane, stawia mu się kapliczki na rozdrożach.
Boscy posłańcy:
Auster (wiatr południowy)
Aquilo (wiatr północny)
Eurus (wiatr wschodni)
Favonius (wiatr zachodni)
Nimfy - wodne boginki rzek i stawów; każda mieszka w jednej rzece bądź jednym stawie; bez nimfy niemożliwe byłoby istnienie akwenu wodnego; przyjaźnią się z pegazami.
Trytoni - wodne bożki jezior; mieszkają we wszystkich jeziorach gromadnie i strzegą ich.
Syreny i Syrenowie - wodne bożki mórz i oceanów; mieszkają w toniach morskich i opiekują się zwierzętami morskimi oraz falami.
Chochliki i skrzaty - bożki, opiekujące się humanoidalnymi, cywilizowanymi rasami; zamieszkują zapiecki przytulnych domów; na dom, w którym zamieszka skrzat, spływa błogosławieństwo wszystkich bogów.
Driady - ziemne boginki urodzaju; mieszkają w drzewach i opiekują się plonami.
Cyklopi - bogowie wysp; rzucają ogromnymi skałami, tworząc nowe lądy.
Gryfy - boscy ulubieńcy; nie są istotami boskimi, ale magicznymi; niektórzy bogowie zaprzęgają ich do swoich zaprzęgów, inni dosiadają je osobiście, jeszcze inni wysyłają ich jako kurierów.

Pięć Wielkich Bóstw stoi na straży ładu i porządku świata. O życiu każdej istoty decydują pomniejsze bogi oraz anioły i demony.

Szczególnie czczone zwierzęta to: węże i pająki.

Na świecie jest również wiele upadłych bogów, takich jak:
Meduza
Kraken
Minotaur
czy
Hydra.
Potocznie nazywa się je potworami.

Przed wykształceniem się tego politeistycznego kultu i tego ogromnego panteonu bóstw, na świecie czczono smoki. Jednak gdy wszystkie odleciały do dalekich, zamorskich krain, wiara w nie nieco zmalała. Nadeszła wtedy era Wielkich Bóstw i pomniejszych bożków.

Sylwetki kolejnych bogów będą systematycznie zamieszczane.

Pokrzyk dnia Wto 18:48, 20 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz