RSS

czułe słówka na dobranoc

Wyświetlono wiadomości znalezione dla frazy: czułe słówka na dobranoc






Temat: Jak traktujecie swoją drugą połówkę?
Jak traktujecie swoją drugą połówkę zeby zawsze czuła sie kochana?

Ja osobiście staram sie na każdym kroku sprawić radość swojej kochanej dziewczynie która pojawiła sie w moim życiu niespodziewanie ale w odpowiednim momencie dlatego nie chce jej stracic...

1. Nie przeklinam i również wymagam tego od niej
2. Nie ide nigdzie nie informując jej o tym
3. Proszę ją o to aby sie nie "tapetowała" bo taką ją poznałem i taką Ją chce mieć
4. Za kazdym razem gdy jest okazja kupic lub zerwac kwiatka robie to
5. robie wszystko aby codziennie być u niej - udaje sie chyba ze ona nie może
6. Zawsze chce sprawic uśmiech na jej twarzy
7. Zawsze na dobranoc pisze "Kocham Cie"
8. Gdy jej czegos brakuje a wiem ze tego np. nie dostanie od rodziców to staram sie jej kupić - raz tak było i sie udało a były to spodnie ;]

Sporo tego ale prosze Was wymieńcie te Wasze najwazniejsze Waszym zdaniem :)

[ Dodano: Pią 15 Sie, 2008 ]
Aha, Kobiety czy wykorzystujecie w jakiś sposób to gdy macie pewność ze ON bardzo Was kocha i chce dla was jak najlepiej tym bardziej jak wszystko dla was zostawia?? czyli mniej sie staracie i mniej czułych słówek mówicie mu bo niby po co jak i tak on Was nie zostawi??

jak równiez to wyglada z Waszej strony?





Temat: o arytmii i malkontentach slow kilka

Dzięki. O nic nie zapytam. O Tomku powiem, że
to większy egocentryk niż niejeden z nas, ale nie
wrogi egocentryk, który "jak nikt inny stara się psuć
ludziom zabawę", któremu "ZAWSZE chodzi o to,
by inni rozzłościli się i mieli jak najgorsze wspomnienia",
czy też "o to, żeby zatrzeć miłą atmosferę, bo nie mówiło
się o nim, więc przyszedł ze swą gangreną - by inni także
czuli". Brrr. I to takie Twoje słowa nazywam insynuacjami
oraz psychopatologicznymi diagnozami.

Odrębna historia - to tłumaczenie słów Darka o zachowaniu
na miarę Hitlera. Zgadzam się - to już manipulacja.
Słowa Michała dzielące wypowiedzi, więc i nas,
bo do czego innego sprowadza się nasza tu obecność,
na potrzebne i stokroć mniej potrzebne są obrzydliwe. Ale
nie przypina się znaczka "mały Hitler" dlatego, że ktoś
w przypływie emocji wygaduje głupoty.

Dobranoc, karaluchy, poduchy i inne szczypawki, całusy, cześć.







Temat: Bractwo Świętej Wody [gra]
Vasirglion spojrzała w jego brązowe oczy.
- A więc dobrze. Przepowiednia musi się dopełnić. Czy będziesz ze mną na wszystko, co zrobię i/lub powiem? Czy będziesz mi pomagać nawet gdybym postradała zmysły? - Wzieła swój kosmyk włosów za ucho, po czym wstała. - dobranoc, mój przyjacielu. śpij, bo jutro snu nie zaznasz. I nie wierz swym oczom. Nawet one czasem kłamią.
Nastepnie odwróciła sie, a jej biała suknia sprawiała wrażenie, jakby płynęła.

Nie czuła zmęczenia. Nie chciało jej się też spać. Skorzystała z chwili osobnosci, kiedy Exodius odszedl.
- Witaj, mój drogi Azradzie. Chciałeś ze mną porozmawiać - spojrzała na niego, a promienie księżyca dziwnie się załamywały na jej włosach tworzac coś w rodzaju aury. Wyglądała niczym zjawa - jasna karnacja, długa, lekka biała suknia, która falowała w rytm wiatru. Wyglądała pięknie, niczym... córka gwiazd. Pociągająca córka gwiazd.

--
http://slowa-marzen.mylog.pl
Dobro od zła rozróżniają jedynie głupcy. Promienie słońca mogą ranić, tak i dobro zabija.
Post był edytowany przez autora dnia 02 14 2006 o godzinie 20:40




Temat: koniec
Nie wiem ale mi sie wydaje ze ty go w ogole nie kochalas, najpierw bylas zauroczona pozniej az 6 miesiecy wpajalas w siebie ze go kochasz a pozniej przyszlo przyzwyczajenie - ze go masz przy sobie. Spojrz krytycznie jak sie zachowywalas, oklamywalas go przepraszalas i mowilas ze sie poprawisz i teraz tez twierdzisz ze sie poprawisz a jaka on ma gwarancje skoro nie raz rzucalas tym tekstem.
Samo to ze juz schowalas jego zdjecia i tym podobne pamiatki - to tak jak bys juz podswiadomie wiedziala co bedzie i godzila sie z tym - chcialas zrobic mu na zlosc a ze nie moglas pokazac mu ktoregos ze swoich "kaprysow" schowalas zdjecia, On nie schowal nic.
Na forum tez nie napisalas calej prawdy tylko wytknelas jego bledy.

Teraz tez myslisz tylko o sobie poszlas na dyskoteke celowo nie biorac komorki, ludzilas sie ze Ci napisze dobranoc ok on by napisal i czekal do 2 rano jak myslisz jak on by sie wtedy czul ? mial by czekac, nie spac do 2 nad ranem czekajac na twoje 2 slowa ?
oczywiscie nie bierzesz tego pod rozwage bo myslisz tylko o sobie, wg mnie

Niepotrzebnie go ranisz bo on z toba nie bedzie szczesliwy skoro on nie ma jaj to, powinnas to skonczyc by chlopak mial szanse znalezc lepsza dziewczyne od Ciebie.

Oczywiscie tak jak poprzedniczka napisala istnieje szansa ze sie zejdziecie ale na razie ta gorycz itp ...



Temat: Pokój Darrena i Ibiki"ego
Całkiem zdziwiły go słowa Ibikiego.Puścił go z objęć tak, żeby mógł się ułożyć jak mu wygodnie. Cóż właściwie czego mógł innego wymagać od upitego młodzieńca? Eh, Darren robisz się na to za stary.
- Dobranoc- szepnął i położył mu rękę na ramieniu tak żeby Ibiki mógł się do niego przytulić gdy tylko będzie czuł taką potrzebę.



Temat: też zachciało mi się cos nabazgrolić :D
po przezyciach w grocie stosunek marie do lucasa zmienił się diametralnie . na pierwszy rzut oka osoba która znała oboje mogła stwierdzic że mówią do siebie tak samo i żadne gesty nie wskazuja na fakt że zbliżyli się do siebie ,nic bardziej mylnego . marie czuła dreszcz za każdym razem gdy ich spojrzenia spotykały się , a jej śmiech można było najczęściej spotkać gdy była w towrzystwie komisarza .można by sądzić że wspólne śledztwo sprawia im coraz większa przyjemność .
marie pogodziła sie ju ze spojrzeniami ludzi na wyspie . przestała ją juz boleć nienawiść siostry christiana . lekiem na te wszystkie dolegliwości był on .nie wiedziała co do niego czuje .był czymś więcej niż przyjacielem . w niedziele postanowiła zaprosić fersena na obiad do swoich rodziców .naturalnie komisarz zachował się jak mężczyzna i przyszedł z kwiatami. .cały obiad jak mogłoby się ydawac minął bardzo przyjemnie.oboje toczyli burzliwą rozmowe na temat pracy .matka marie przyglądała się z boku i raczej nie starał asie ukryć swojego niezadowolenia . po obiedzie gdy komisarz zaczął rozmowe z ojcem marie , matka zaciągneła ją do kuchni .
- widze że ten pan nie jest co obojętny - marie uśmiechneła sie lekko ale uśmiech mometalnie zniknoł z twarzy gdy zobaczyła kinę matki
-prowadzimy śledztwo nic więcej - chciała odwrócić się i wyjśc ale poczyła uścisk ręki na ramieniu
-tak szybko zapomniałaś o christianie - te słowa ukłuły marie w serce .naturalnie nie zapomniała o christianie ale...czy ona wciąż go kocha ? zadała sobie to pytanie w myślach . wróciła do pokoju i usiadła koło ojca.lucas zauważył że marie zachowuje się inaczej .jest zmartwiona ale czym ?
-ja już pójde marie odprowadze mnie musze jeszcze z tobą porozmawiać - on była jakby nieobecna nie usłyszała jego słów -
-marie pan do ciebie mówi - dziewczyna otrząsneła się - tak już idę .całą droge milczała , nie mogła wydobyc ani jednego słowa z ust.gdy doszli do jej miszkania zaczeło padać .
-dobranoc miłoch snów - komisarz patrzył licząc że mu odpowie
-tak a może zechciałbyć przenocowac na kanapie o ile wiem mieszkasz daleko - lucaws zbytnio się nie opierał . pamiętał ostatni wieczór w przeddzień wydzarzeń w grocie , jednak gdy wszedł do mieszkania rozczerowala się . marie odrazu weszła po schodach na góre mówiąc ciche dobrzano . położył się spać na kanapie i leżał nie mogąc zasnąc . nagle usłyszał ciche łkanie dobiegajace z góry to marie pomyślał zaontrygowany .juz chciał wejśc na góre gdy coś go zatrzymało . a jeśli ona płacze przezemnie i nie chce mnie teraz widzieć ... cdn...



Temat: Prostytutka
I tu sie zgodze z Mysiorkiem . poządanie z mej strony jest ukierunkowane do kazdej grabnej kobiety ubranej sexownie ! ale to jest o wiele za mało , najwazniejsze jest to , by cuć to pozadanie z własnie tej drugiej strony , to jednak tez jest wszystko mało , dochodzi wiele mniejszych lub wiekszych drobiazgów , dochdzą słowa , dochodzi to co podczas gdy docieraja do naszego muzgu sie w nim dzieje !
i nie zgodze sie , z tym ze kochanka , to tylko kochanka , ale też rozumiem ze kazdy jest inny . dopisze tu sms-a na dobranoc jaki otrzymałem

Ukochany .... Tyle słów sie na usta cisnie
cóż napisac w tak krótkim liscie
uczuciem miłosci wypełniasz po brzegi granicę nicosci
Steskniona , utulona tej nocy przez ciszę
pełna nadzieji , ze przynajmniej w snie ujrzę Twe oblicze
Czy moge prosic o coś jeszcze ?
Czy warto prosic o Twą obecnosc ?, choć i tak rzecz wiadoma , ze nie ujrzę Cię wieczoru dzisiejszego?nie dotknę ,nie usłyszę szeptu twego?
Dlaczego??.To nie pojete , me noce są przeklęte .
Pustką przepełnione
Ach ... chciała bym by te ciche wieczory Tobą były zmącone !
By tesknota ma była przerwana.
Wieczór mój znów w tesknocie minie
Ale gdy zasne , noc szybko zginie
I nowego dnia Cie powitam , by z oczu Twych miłosc wyczytac .... kocham cie

albo:

Zpleceni w swych ramionach , zakleci w swych oddechach , musnieci swymi ustami
Zakochani
Rozmarzeni w sile uczucia , jednoscią ich ciał jest dusza
Wschłuchani w serc swych bicie ...jak ze cudowne odkrycie
Jeden dotyk zmysłowy , przepełnieni miłoscią , zawstydzenia nagoscią swych mysli
Zamknięci w półsłowie , zakleci w połowie szeptu
Zaczarowani chwilą , która przeszyła ich miłosc
Zapatrzeni w przyszłosc niepewną , zatrzymani w ciszy , gdzie wszystko w koło spiewa i milczy na przemian .
Zafascynowani czułoscią , wiatru powiewem , ptasim spiewem ...
Wszystko oddali za chwile ze sobą ...
Wszystko oddac , by byc z Tobą
Dobranoc kochanie me słodkie , spij błogo ukochany , niech sen Twój niczym nie bedzie przerwany , niech miłosc cie moja zalewa , anioł Ci ja wyspiewa .



Temat: Wiersze
piękny wiersz Okari :) zaprawdę masz talent do pisania ;] a ogólnie lubię takie wiersze że tak powiem przemawiają do mnie :)

oki teraz dwa moje wiersze :)

Pierwszy

Aniele…

Twe słowa smakowały
Inaczej niż wszystkie.
Trafiały tam gdzie pozostałe
Trafić nie mogły.

Aniele…

Twe oczy wciągały…
Niczym wir.
Pożerały jak…
Ogień.

Aniele…

Twoje dłoń niczym…
Jedwabne kołdra na mym ciele.
Dotyk niczym…
Iskierki z ogniska…

Aniele…

W tej chwili czuje…
Twoja miękkość…
Twój smak…
Twój oddech na mej szyi.

Aniele…

A czy pamiętasz?
Jak tak niedawno szukaliśmy się nawzajem?
Ja Ciebie…
Ty mnie…

Aniele…

Lecz teraz jesteśmy…
Teraz czujemy…
Teraz oddychamy…
Teraz żyjemy…

Mój…
Aniele…
Jedyny…
Kochany…

Aniele.

i drugi (który osobiście mi sie o wiele bardziej podoba :)

,,Kocham psychopatę…”

Wydłubałeś mi oczy
Odciąłeś język
Oderwałeś uszy

TY!!!

Patrzysz na mnie
Mówisz do mnie
Słyszysz mój ból

Czemu mi to robisz?!

Bo chcesz ?
Bo musisz?
Czy raczej bo…

Żądasz mego cierpienia?!

Chcesz patrzeć jak ledwo oddycham
Jak niezdarnie się poruszam
Jak co krok upadam

Dlaczego rozdrapujesz moje rany?!

Czyżby aby jak znów upadnę stały się głębsze?!
Abym cierpiała po stokroć?!
Żeby nigdy nie zapomniała tego ból?!



Co Ty wyprawiasz?
Kopiesz leżącego.
A potem go lubujesz.

Kochasz mnie?

Tak…
Wiem…
Swoją nienawiścią!!!

Dlaczego to znoszę?

Bo jestem głupia
Bo…
Kocham psychopatę

Już słońce wstaje.

Połóż mnie do łóżka
Abym zakrwawiła je znowu
Krwią z zadanych przez Ciebie ran

A Ty?

Położysz się przymnie
Obejmij i
Pocałuj czule.

Dlaczego?

Bo dziś znowu czeka Cię ciężka noc…
Noc bólu, cierpienia, krwi.
Zalana moimi łzami.

Dobranoc

Mój…
Kochany…
Psychopato.

Dobranoc.

ten wiersz było pisany z myślą o pewnej istocie z Naruto :)



Temat: bez tytułu
Nie potrzebuje pieszczot. Nie potrzebuje jedzenia. Nie potrzebuje niczego...
Zagłębiając się w cisze nocy... Czeka na nadejście świtu... i kolejnego dnia...
Teraz rozmyślając nachyla się nad kartką pisząc ostatnie słowa...
"Miałem wtedy 10, moze 12 lat, kiedy poznałem ją. Usłyszawszy jej imię zawsze czułem to
uczucie. Namiętność przeszywającą moje serce. Miała piękne imie... Choć nie pamiętam go, lub
nie chce pamiętać. W każdym razie było piekne... I już wtedy wiedziałem, że się zakochałem
Zdobyłem się na to i wyznałem jej, że ją kocham, że dzięki niej oddycham... Ale ona powiedziała,
że to tylko przyjaźń. I nic więcej. Te słowa nadal dźwięczały mi w uszach... Wróciłem do
domu skołowany. Patrzyłem jak moja rodzina krząta się ... To znaczy mama i siostra, bo tata nie należał już do rodziny. Nie rozumiem
tylko, co on tu jeszcze robi? Siedzi tylko w fotelu i patrzy tępym wzrokiem na ściane. Ot
białą ścianę, którą kiedyś malowaliśmy razem. Ja, mama i tata. Kiedyś w tym pokoju ja i moja siostra
siedzieliśmy na kolanach ojca i rozmawialiśmy. Moją podporą zawsze była mama. Kochałem ją.
Rozmawiałem z nią. Zawsze potrafiła mi doradzić. Także wtedy. Powiedziała, żebym sie nie martwił, że każdy w tym wieku tak
reaguje, że znajdę inny obiekt westchnień. I choć nie wierzyłem, słuchałem. Uważnie chwytając
każde słowo. By nie ominąć, żadnego słowa, nawet żadnego i. Pochłaniałem jej wiedzę, ciekawy świata
i nadal pełny nadziei. A ojciec nadal wpatruje się tępo w ściane. Nie jest mi bliski...
Chyba nigdy nie był. Nigdy nie całował nas na dobranoc, ani nie opowiadał bajek.
A mama wręcz przeciwnie. Zawsze przychodziła wieczorami opowiadała nam bajki, głaskała po głowie i całowała.
Ot takie zwykłe muśnięcie policzkiem, ależ jakie znaczące i jak przepełnione uczuciami.
I dziś pisząc te słowa, nawet nie wiem po co... Żeby wspomnieć? Nie wiem. Ale zadzwonił ojciec.
I powiedział "Mama nie żyje"... Nie wiedziałem co się dzieje, ale wiedziałem jedno: zostałem sam.
I czułem pustke zżerającą moje wnętrze."
Wtedy niepotrzebny nikomu. Niepotrzebny światu. Niepotrzebny sobie wziął żyletke. Powoli, drżącymi
rękami "dotykał" wierzchu dłoni, nadgarstków, brzucha, stóp... Nie dało mu to wystarczającej
satysfakcji. Nawet krew krzepnąca na jego oczach. Chciał czegoś więcej. Więc skieroeał się do kuchni i zakrwawionymi
rękoma wziął kuchenny nóż. Chwile przystanął i wpatrując się w niego przypominał sobie czasy, kiedy
byli wszyscy razem. Dawno temu. Wbił go z całej siły w klatke piersiową. Krew rozprysła się po
ścianie, po podłodze. Padł na kolana i krztusił się krwią. Tak jak w filmach... Ale to nie był film.
Nie wiedział czy dobrze trafił. Nie był pewny. Wiedział tylko, że umiera. Wszystkie troski uleciały,
a on już nic nie widział, nic nie wiedział, nic nie czuł...
Nie żył.
Po prostu.
Bo śmierć jest zbawieniem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"The angel has dropped from the sky on a certain day"




Temat: Pragnienie zemsty
dobra, dodaje kolejny odcinek, mysle ze rowniez wam sie spodoba milego czytania i oczekuje szczerych komciow

Prawdziwy koniec i pragnienie zemsty…
Lucas siedział na łóżku przeglądając dokumenty, które dał mu ojciec. Popijał przy tym wino. Była 12.00 w nocy, jemu się spać nie chciało. Próbował się skupić na tych papierach i zabić te myśli o Michel’u, ojcu, jego całym życiu. Również dumał o Marie, o tym, że musi jej wszystko powiedzieć o jej mężu, co będzie trudne po dzisiejszym wieczorze. Miał dwa problemy na głowie, brat przyrodni i ojciec oraz ukochana. W tej właśnie chwili nie chciał o tym rozpamiętywać, zajął się poznawaniem rodziny Lecour.
Na każdej karcie z danymi było zdjęcie. Było podane wszystko, DNA i grupa krwi nawet, wszystko, co tylko potrzebne jest policjantowi w śledztwie. Pod każdymi danymi widniała notatka na temat życia poszczególnej osoby, jej zachowania itp. Na końcu były dane Michel’a, Lucas przyjrzał się. W notatce zauważył wpis:
„… Żona Marie Karmeur- Lecour, ur. 24 czerwca 1974r. Policjantka- stopień: kapitan. Pochodzi z wyspy Ty Kern. Mają córkę, Veronique -Alix Lecour mająca 2 lata- nie znam dokładnej daty…”
- To niemożliwe.- Lucas zdołał wyszeptać jedynie te słowa. Odwrócił kartkę i zobaczył małą dziewczynkę o niebieskich oczach. Kolor włosów i rysy twarzy miała po matce.- Przecież powiedziałaby mi. Do Michel’a nie jest podobna, tylko do Marie, jedynie ma oczy inne, ale mogła ściągnąć tą cechę po dziadku. Nie! Muszę iść do niej teraz!- powiedział major. Czuł już mętlik, chciał się rozpłakać jak bezradne dziecko na środku pokoju. Ubrał w końcu koszulę, poszedł do recepcji zapytać się o numer pokoju, a następnie udał się do pokoju nr 215. Pukał ile się dało aż w drzwiach pojawiła się zaspana Marie, ale wyglądała jak półtora nieszczęścia, po wrażeniach wczorajszego wieczoru.
- Oszalałeś?! Wiesz która godzina?! Po co tu przyszedłeś?! Randka się nie udała?
- Cicho, bo obudzisz wszystkich.- odparł Lucas.- Mogę na chwilę?
- Czy to ważne? Jeśli mam pomóc, jak zachowywać się na randce- odpada.- powiedziała z ironią pani kapitan. Uraziło to Lucasa. Jednak przezwyciężył swoją dumę i mówił spokojnym głosem.
- Chodzi o nas, a dokładne o Veronique- Alix.- Marie stanęła jak wryta. „Skąd on to wie? Przecież o tym wiedział tylko Michel i moi rodzice.”- pomyślała.
- Wejdź.- powiedziała.
- Teraz mi powiedz, kto jest ojcem tej dziewczynki.- odparł ostro Lucas pokazując jej zdjęcie. Znał odpowiedź, ale chciał usłyszeć to od niej. Nastała głucha cisza, którą po kilku minutach przerwała Marie.
- Ty.- powiedziała przyciszonym głosem.
- Dziękuję, szkoda, że mnie okłamałaś, nie spodziewałem się tego. Mam już tego dosyć! Rozumiesz! Najpierw mój ojciec, potem Michel moim brat…- Lucas się zorientował, że się wgadał.
- CO TY POWIEDZIAŁEŚ?- spytała nagle wyrwana z senności na dobre, to podziałało lepiej niż mocna kawa.- MICHEL TWOIM BRATEM?!
- Lepiej już pójdę. Z tego, co widzę, koniec z nami Marie.- Ona oszołomiona podbiegła do niego i pocałowała go. Oboje mieli łzy w oczach, ale łzy smutku i żalu. „Odkleili się” od siebie i każdy teraz poszedł w swoją stronę, aby przemyśleć to wszystko.
- Dobranoc.- odwrócił się i wyszedł.

6.00 rano
Lucas leżał na łóżku rozmyślając. Kochał ją nad życie, ale nie potrafił wybaczyć, zachował się jak egoista, nie dał nikomu nic wyjaśnić. Winił za swoje krzywdy cały świat. Czuł, że chętnie popełniłby samobójstwo. Nagle usłyszał strzał. Pobiegł szybko do pokoju Marie, bał się o nią. Wpadł jak szalony i zobaczył zakrwawioną kobietę, była jeszcze przytomna. Podbiegł do niej i położy na kolanach jej głowę.
- Lucas.- uśmiechnęła się.- Zaopiekuj się naszą córką, pamiętaj, że Ciebie tylko kochałam, byłeś jedynym mężczyzną w moim życiu, którego kochałam. Ekh… ekh… Wybacz mi.- leciały jej łzy- To już koniec, proszę cię, pocałuj mnie…- zrobił to. W tym ostatnim pocałunku wyzionęła ducha. Na jej twarzy widać było szczęście i rozkosz, odeszła połączona ze swym ukochanym tym pocałunkiem. Lucas zaczął płakać jak nigdy, nie potrafił się powstrzymać. Jego ukochana odeszła… na zawsze… Teraz w sercu jego było tylko- PRAGNIENIE ZEMSTY… CDN.



Temat: Black & White
for you

PART 11

Dwa tygodnie później. Dziewczyny szybko zaaklimatyzowały się. Pewnego ranka Ville wrócił z rannego spaceru z Fioną i od progu krzyknął:
- Dziewczyny, jutro jedziemy calą paczką do odmku , nad jeziorem! – uśmiechną się – Co wy na to?
- Hura! – krzyknęła Kinga
- _ – odparła Ala
- Kto jeszcze jedzie? – spytała Lori
- My, Mige, Linde, Burton, Dan, Arsenie, Radu – wyliczył na palcach chłopak
- No to fajnie, a czemu Gas nie jedzie? –zadała pytanie Chester
- Woli zostać z dziewczyną – wybuchnął śmiechem Ville
- On ma dziewczyne? – wywaliła oczka Ala
- No jasne – odparła Lorien
- Dziwne nie? Najmniej atrakcyjny facet jakiego znam a jedyny z naszej paczki ma drugą połówkę – zachichotał
- Dobra, końcczmy te plotki i zacznijmy się pakować, bo do jutra się nie zbierzemy – zarządziła Lori

Nazajutrz

- Ale tu jest ślicznie – westchnęła Lori
- No nie? – uśmiechną się do niej Ville – Gdzie dziewczyny? –
Ku jego zdumieniu dziewczyna zachichotała
- Z zonkami –
Ville uniósł brwi – Szykuje się jakiś romans?
- Może, może. Chodź rozglądniemy się po okolicy –

Wieczór

Wszyscy siedzieli przy ognisku. Mige troche podpity, wykonywał jakis dziwny taniec. Dziewczyny płakały ze śmiechu. Lori ziewnęła
J- esteś zmęczona – spytał Ville, siedzący obok niej
- Tak troche, ale bardziej to mi jest teraz zimno – odparła drżąc na całym ciele. Chłopak zdjął swoja bluze i założył ją na nią.
- Teraz ci będzie cieplutko – uśmiechnął się. Lori przysunela się bliżej i wsunęła w jego ramiona. Oparła glowę na jego torsie i zamknęła oczy. Już po chwili oddychała równomiernie. Ville patrzył na nia czułym wzrokiem.
- Jaki sielski obrazek – westchnął Burton. Zaległa cisza. Wszyscy siena nich patrzyli. Po chwili Valo wyszeptał :
- Nic nie poradze na to, że tak bardzo ją kocham..-
Ale Lori nie spała. Leżała wtulona w chłopaka i nie chciała się poruszyć, bo było jej tak dobrze.I wtedy usłyszała te slowa, które obiły się o jej mózg
- Serce nie sługa – wyszeptała i nagle zapadła w sen
Ville zaczerwienił się gwałtownie, a Mige stwierdził
- Dosć na dzisiaj tego romantyzmu. Idziemy spać –
Wszyscy poczlapali w kierunku domu. Ville niósł Lori na rękach. Miał bardzo dziwne uczucie w sercu.
- Dobranoc – powiedział wszystkim i zaczął wspinać się po schodach. Wszedł do ich pokoju. Mieli wspólny, bo wszystkie inne były już zajęte. Położył ją na łóżku i zdjął z niej swoją bluze. Siadł obok i patrzył na nia zachwyconym wzrokiem. Była taka piekna. Miał ochote ją pocalować, ale weidział, że wtedy ją obudzi. A tego nie chciał. Wstał powoli, ale w tym momencie Lori chwyciła go za rękę i wymruczała
- Nie idź – pociągneła go mocniej, tak że upadł na łózko obok niej. Przytuliła się do niego i mruknęła
- Kocham cię – Ville nie wierzył wlasnym uszom. Spytał cicho:
-Lori, co ty mówisz – ale ona już spała....

na dzis koniec